13:35

PIXIE COSMETICS CLAY DELIGHTS

Clay Delights to wyjątkowa nowość w ofercie Pixie Cosmetics. Puder bazuje na delikatnej glince kaolinowej oraz illitowej. Prócz zawartości wysokiej jakości podstawowych surowców stanowiących bazę produktu, pyłek został wzbogacony w dodatkowe, nietuzinkowe i wyszukane jak na polski rynek surowce: cenną mikę litową (lepidolit) oraz czarny turmalin, który jest równie rzadkim minerałem i tchnął szczyptę magii w kompozycję recepturową. 

W artykule znajdują się linki afiliacyjne. Każdy zakup produktu Pixie Cosmetics z moim partnerstwem, generuje dochody. Jeśli tylko zachęciłam Cię do zakupu lub zwyczajnie doceniasz moją pracę, a jednocześnie cenisz produkty marki, będzie mi bardzo miło, jeśli dokonasz zakupów z mojego polecenia - wystarczy kliknąć w wybrany przez Ciebie link i sfinalizować na nim własne zakupy. Dziękuję! :) 

NIEBANALNE ZASTOSOWANIE GLINEK

Coraz częściej i chętniej znajdują zastosowanie nie tylko w pielęgnacji skóry, ale i w makijażu, zwłaszcza mineralnym, który z założenia ma być naturalny, zgodny z naturą oraz bezpieczny dla skóry, a szczególnie tej zmienionej zapalnie, nadwrażliwej i problematycznej. Glinki spełniają wszystkie, rygorystyczne warunki, a dodatkowo są doskonałym źródłem minerałów, głównie krzemionki, która świetnie łagodzi stany zapalne oraz reguluje nadmierną aktywność gruczołów łojowych. 

Wbrew pozorom, glinki w odróżnieniu od wielu pudrów matujących, wysuszają skórę w znacznie słabszym stopniu, dlatego też świetnie sprawdzają się w makijażu skóry rogowaciejącej. Zastosowane w formie sypkiej, bez dodatku substancji wodnych, doskonale absorbują nadmiar tłuszczu, choć jednocześnie są wyjątkowo delikatne dla skóry. Dzięki temu zapewniają efekt matujący, który może nie jest intensywny, ale odznacza się o wiele wyższą trwałością. Ponadto, dobrze rozdrobnione, bardzo miałkie glinki, tworzą pewną, delikatną i subtelną warstewkę na skórze, która zabezpiecza naskórek przed odwodnieniem oraz chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Dzięki łagodnej otoczce, pory, niedoskonałości, nierówna faktura skóry stają się mniej widoczne, a skóra automatycznie jest optycznie gładsza i bardziej gładka w dotyku. 

Glinki to również doskonała baza podkładów mineralnych bezmikowych. Jest spora część osób, które nie tolerują miki kosmetycznej - okazuje się, że ten prosty składnik i podstawowa baza zdecydowanej większości podkładów mineralnych, może podrażniać niektóre typy skóry i powodować między innymi zapalenie mieszków włosowych, chociaż o wiele częściej największym problemem jest niska trwałość podkładu i zbyt mokry efekt po jakimś czasie od ich noszenia (miki nie mają matowego wykończenia). Pudry glinkowe zapewniają delikatne wyrównanie kolorytu, mogą być zatem z powodzeniem stosowane zamiast podkładów mineralnych, jeśli nie wymagasz mocnego krycia, a oczekujesz jedynie delikatnego wyrównania kolorytu. 

CLAY DELIGHTS...

Mimo glinkowej bazy, puder nie jest suchy, a niesamowicie przyjemny i w dotyku, i w codziennym użytkowaniu. Dobrze chwyta się włosia pędzla i w znikomym stopniu z niego ucieka - to kosmetyk, który bez obaw można nakładać w pośpiechu i nie zamartwiać się jak będzie wyglądała Twoja piękna, dopiero co wsunięta na ciało mała czarna. Pudry glinkowe z pewnością nie wymagają naszych kobiecych, emocjonalnych kalkulacji. Tak dobra przyczepność produktu gwarantuje bardzo dobrą wydajność oraz waloryzuje pielęgnujące działanie pudru. 

Clay Delights równo rozprowadza się na twarzy - nie tworzy zacieków, plam, nie podkreśla nadmiernie suchych niedoskonałości, a faktycznie, tak jak obiecuje producent, zapewnia lekki efekt wygładzenia - nie tylko wizualny, ale i dotykowy. Jeśli jest aplikowany na sucho, nie podkreśla porów, a dyskretnie i subtelnie je wypełnia, przez co skóra wydaje się być bardziej równa niż jest w rzeczywistości. 

Efekt matujący określiłabym jako średni - skóra nie jest mocno zmatowiona, jest to raczej naturalne,  zdrowe, matowe wykończenie, które nie rzuca się w oczy, a jest zdecydowanie bardziej trwałe, mimo że efekt może złudnie wydawać się słabszy tuż po zaaplikowaniu pudru. Kosmetyk mimo działania absorbującego nadmiar tłuszczu, komfortowo nosi się na skórze, a po jakimś czasie nie powoduje szczypania, pieczenia, podrażnienia, a także nie wysusza skóry, na co należy zwrócić szczególną uwagę zwłaszcza teraz, nadchodzącą wielkimi krokami zimą, gdy większość z nas ma pewne problemy z odwodnieniem naskórka. 

Clay Delights w znacznie słabszym stopniu podkreśla suche skórki i suche niedoskonałości, nie zaognia również stanów zapalnych i odczuwalnie wycisza pobudzoną skórę. Delikatnie wyrównuje koloryt i jest praktycznie niewyczuwalny na skórze, choć jak już wcześniej wspomniałam, czuć, że naskórek jest o wiele gładszy w dotyku tuż po oprószeniu skóry pudrem glinkowym. 

Przy stosowaniu pudrów glinkowych należy pamiętać jedynie o tym, aby nie nakładać ich na mokrą bazę i nie wymagać od nich jednocześnie piorunującego działania matującego - kosmetyki aplikowane pod glinki, powinny całkowicie wchłonąć się - dotyczy to zarówno konsystencji wysychających, wodnych, jak i tłustych, poza tym puder opierający się na glinkach nie ma tak mocnych właściwości pochłaniających jak na przykład czyste krzemionki. 

Glinki ze względu mocne właściwości wiążące i zastygające, w kontakcie z mokrą strukturą stworzą na powierzchni naskórka nieprzepuszczalną, suchą maskę - zamiast efektu pielęgnacyjnego i matującego, przykleją się do skóry i podkreślą w bardzo niekorzystny sposób każdą niedoskonałość: rozszerzone pory, suche skórki, mogą również silnie podrażniać i wysuszać. Z tego względu Clay Delights nie sprawdza się do matowienia kremowych produktów o mokrym, niezastygającym wykończeniu oraz aplikowany metodą na mokro.


EFEKT NA SKÓRZE

Mimo że puder ma naturalny, glinkowy, jasny, beżowy kolor i w istocie jest transparentny, na mojej bardzo jasnej skórze, widocznie, choć niezwykle delikatnie, wyrównuje koloryt skóry. Mimo że nie kryje w zasadniczym stopniu moich niedoskonałości, jest to typ produktu, który już po nałożeniu cieniutkiej warstwy zauważalnie upiększa i nie wymaga przy tym lotnych umiejętności makijażowych.

Jego delikatna struktura jest niewidoczna na skórze. Produkt zapewnia bardzo naturalne wykończenie - nie warzy się, ciężko jest go w ogóle dostrzec gołym okiem, pięknie współpracuje z cerą. 

Pomimo jasnego koloru, kosmetyk znakomicie dostosowuje się na kolorytu cery, dlatego niezależnie czy posiadasz zwiewną, eteryczną, skandynawską urodę, czy też jesteś szczęśliwą posiadaczką ciemnej, opalonej skóry, Clay Delights pięknie wchłonie się w naskórek i zachowa się dokładnie tak samo, nie tracąc nic ze swoich walorów optycznych i pielęgnacyjnych. 

Po zastosowaniu pudru rzeczywiście moja skóra wygląda znacznie lepiej. Mimo że na większe wyjścia puder glinkowy to stanowczo zbyt mało, muszę przyznać, że to aktualnie mój ulubiony kosmetyk do noszenia na co dzień - pomimo łagodnego efektu, cera staje się promienna, jasna, ładnie zmatowiona, bardzo gładka i zdrowsza, bowiem nie mogę być obojętna na jego odczuwalne właściwości pielęgnacyjne o których napiszę akapit niżej. 

Ze względu na działanie glinek, puder Pixie Cosmetics można stosować zarówno jak suchą bazę przed nałożeniem podkładu sypkiego, ale i jak typowy puder wykańczający makijaż

Sucha baza tworzy izolację między skórą, a sypkim podkładem. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przy stopniowym, naturalnym przetłuszczaniu, baza glinkowa zminimalizuje problem oraz zagwarantuje lepszy efekt wygładzenia i ujednolicenia cery. Dzięki suchej bazie, pigmenty mineralne słabiej przylegają do skóry - finalnie nakładasz mniej produktu, a im cieńsze i słabsze warstwy, tym lepsza trwałość podkładu mineralnego i bardziej naturalne wykończenie. Ponadto puder doskonale wypełnia nierówności oraz zapewnia łagodny efekt matujący - podkład nie ma zbyt bliskiej relacji ze skórą, jest zatem mniejsza szansa na jego migrację i szybsze osiadanie, co jest zazwyczaj równoznaczne z bardziej mokrym wykończeniem. Podkład zaaplikowany na suchą bazę ma również mniejszą tendencję do podkreślenia niedoskonałości, zwłaszcza rozszerzonych porów i drobnych blizn potrądzikowych. 

Clay Delights to również świetny puder wykańczający. Utrwali Twój makijaż, subtelnie wygładzi skórę, otuli łagodnym, matowym wykończeniem, ale będzie to delikatne, subtelne działanie. Z tego względu nie do końca polecam zastosowanie pudru glinkowego przy jednoczesnym stosowaniu mokrych produktów, zwłaszcza, gdy musisz je mocno zmatowić - na przykład korektor pod oczy, kremowy podkład, który nie zastyga. 

MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA W JEDNYM

Glinki stosowane w formie suchej, fantastycznie mineralizują skórę. Sprawdzą się doskonale szczególnie w pielęgnacji naturalnie tłustej skóry oraz typów trądzikowych. Niezbędne minerały regulują pracę gruczołów łojowych i zapobiegają nadmiernemu rogowaceniu naskórka, zmniejszają zatem ryzyko powstania i rozwoju trądziku ropowiczego, a także redukują tendencję do powstawania zaskórników. Sukcesywnie przyspieszają gojenie i świetnie podsuszają wypryski, które zdążyły się już pojawić. Myślę, że Clay Delights i inne pudry glinkowe to świetne rozwiązanie dla osób, które walczą z aktywnym trądzikiem: wymagają stosowania nie tylko delikatnych produktów, które nie zaburzają gospodarki wodnej i naturalnej mikroflory skórnej, ale i o aktywnego, antybakteryjnego i antyseptycznego działania. 

Pudry glinkowe to również doskonała propozycja naturalnego i banalnie prostego makijażu dla Panów. Jestem świadoma, iż męski makijaż budzi wiele kontrowersji, choć w przypadku Clay Delights, puder rozpatrywałabym nie tylko w ramach produktu upiększającego, ale i leczniczego. Baza glinkowa doskonale uspokaja skórę, gwarantuje lekki efekt matujący, a dzięki swojej naturalności jest praktycznie niewidoczna na skórze. 

Dzięki codziennemu użytkowaniu Clay Delights, jak i innych pudrów opartych na delikatnych glinkach, bardzo szybko zauważyłam, że moja skóra zdecydowanie uspokoiła się, choć właśnie podczas stosowania propozycji Pixie, efekt ten jest najbardziej widoczny i odczuwalny przez cały czas na mojej, dość problematycznej skórze. Pod względem struktury i właściwości Clay Delights odpowiada mi zdecydowanie najbardziej i jestem pewna, że nie jest to moje ostatnie opakowanie. 

Mimo że nie mam aktualnie nasilonego trądziku i ogranicza się on głównie do postaci zaskórnikowej, zauważyłam widoczne zmniejszenie się tendencji do zanieczyszczania się naskórka, a jest to aktualnie mój największy, pielęgnacyjny problem, który wymaga systematycznego działania kierunkowego. Ważny jest dla mnie również pewien aspekt stosowania Clay Delights, mianowicie stosowanie pudru przynosi realne korzyści nawet przy bardzo prostej, niewymagającej pielęgnacji - mój typ cery nie wymaga stosowania dużej ilości kosmetyków, i przyznam, że coraz częściej moja skóra wygląda lepiej bez makijażu - mam wrażenie, że ograniczenie ilości kosmetyków w pielęgnacji poskutkowało słabszą trwałością kosmetyków mineralnych, które wymagają jednak lepszego przygotowania naskórka. Wyjątkiem są pudry glinkowe, które w żaden sposób nie generują nadmiernego łojotoku oraz nie nasilają rogowacenia, dlatego też nie borykam się z negatywną odpowiedzią skóry, która zazwyczaj daje o sobie znać już podczas demakijażu pod koniec dnia. Cera faktycznie wygląda lepiej przy ich stosowaniu, nawet jeśli ograniczyłam się do lekkiego mycia i nałożenia esencji na koniec dnia, czyli w zasadzie nie zrobiłam nic konkretnego. 


IDEAŁ DLA MINIMALISTKI 

Clay Delights to doskonały, gwiazdkowy prezent dla osób, które wyznają zasadę - im mniej, tym lepiej. I ta zasada rzeczywiście im służy w praktyce. 

Makijaż, niezależnie od tego, czy jest kremowy i obciążający, czy też bardzo lekki i sypki, zawsze wymaga wprowadzenia większej ilości kosmetyków do bieżącej pielęgnacji. Jeśli czujesz się ze sobą dobrze, albo po prostu nie lubisz nosić dużej ilości makijażu i tego nie potrzebujesz, bo masz zadbaną, ładną cerę, która nie lubi nadmiernego pieszczenia się, a chcesz jak najmniej mieszać w pielęgnacji, pudry glinkowe zostały stworzone właśnie z myślą o Tobie. To również świetna opcja dla tych, którzy nie mają czasu i wybierają uniwersalne, szybkie i skuteczne rozwiązania. 

Mimo że Clay Delights nie kryje niedoskonałości w takim stopniu jak podkłady, sprawia że skóra  po jego zastosowaniu wygląda ładniej, zdrowiej, promiennie i gładko. To w zupełności wystarczy, aby czuć się lepiej we własnej skórze i nie spędzać kilku godzin nad misternie, pełnie wykonanym makijażem. 

STOSUNEK CENY DO JAKOŚCI I WYDAJNOŚCI

Co jest już znamienne dla Pixie Cosmetics, wszystkie produkty są przede wszystkim misternie i starannie zapakowane oraz umieszczone w bardzo estetycznych, funkcjonalnych opakowaniach. Czuć w tym wszystkim ogromną pasję do tworzenia nowych rzeczy i za każdym razem, gdy otrzymuję paczkę z nowościami czuję się wyjątkowo. 

6.5g gramatura pudru została umieszczona w poręcznym, sprawnie działającym pojemniczku z zasuwką, która doskonale zabezpiecza produkt przed niechybnym rozsypaniem. 

Za doskonały jakościowo kosmetyk ze szczyptą energetyzującego czarnego turmalinu, należy zapłacić dokładnie 59.90 zł. Cieszę się, że nie jest to kolejny oklepany produkt, który nie spełnia swojej funkcji, a niestety, zauważam taką niebezpieczną i frustrującą tendencję w polskiej pielęgnacji, gdzie brakuje innowacyjności i kreatywności. Gratuluję zatem Zespołowi Pixie Cosmetics stworzenia kolejnego, bardzo dobrego produktu, który zasilił nasz coraz to bardziej bogaty  i rozwijający się rynek mineralny. 

Dla wciąż niezdecydowanych - mam nadzieję, że już zdecydowanych :) 

INCI: Kaolin, Illite, Mica, Tourmaline, Orthoclase

ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY PRZEZ PRODUCENTA KOSMETYKÓW MINERALNYCH PIXIE COSMETICS. 

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa