13:35

PIXIE COSMETICS CLAY DELIGHTS

Clay Delights to wyjątkowa nowość w ofercie Pixie Cosmetics. Puder bazuje na delikatnej glince kaolinowej oraz illitowej. Prócz zawartości wysokiej jakości podstawowych surowców stanowiących bazę produktu, pyłek został wzbogacony w dodatkowe, nietuzinkowe i wyszukane jak na polski rynek surowce: cenną mikę litową (lepidolit) oraz czarny turmalin, który jest równie rzadkim minerałem i tchnął szczyptę magii w kompozycję recepturową. 

W artykule znajdują się linki afiliacyjne. Każdy zakup produktu Pixie Cosmetics z moim partnerstwem, generuje dochody. Jeśli tylko zachęciłam Cię do zakupu lub zwyczajnie doceniasz moją pracę, a jednocześnie cenisz produkty marki, będzie mi bardzo miło, jeśli dokonasz zakupów z mojego polecenia - wystarczy kliknąć w wybrany przez Ciebie link i sfinalizować na nim własne zakupy. Dziękuję! :) 

NIEBANALNE ZASTOSOWANIE GLINEK

Coraz częściej i chętniej znajdują zastosowanie nie tylko w pielęgnacji skóry, ale i w makijażu, zwłaszcza mineralnym, który z założenia ma być naturalny, zgodny z naturą oraz bezpieczny dla skóry, a szczególnie tej zmienionej zapalnie, nadwrażliwej i problematycznej. Glinki spełniają wszystkie, rygorystyczne warunki, a dodatkowo są doskonałym źródłem minerałów, głównie krzemionki, która świetnie łagodzi stany zapalne oraz reguluje nadmierną aktywność gruczołów łojowych. 

Wbrew pozorom, glinki w odróżnieniu od wielu pudrów matujących, wysuszają skórę w znacznie słabszym stopniu, dlatego też świetnie sprawdzają się w makijażu skóry rogowaciejącej. Zastosowane w formie sypkiej, bez dodatku substancji wodnych, doskonale absorbują nadmiar tłuszczu, choć jednocześnie są wyjątkowo delikatne dla skóry. Dzięki temu zapewniają efekt matujący, który może nie jest intensywny, ale odznacza się o wiele wyższą trwałością. Ponadto, dobrze rozdrobnione, bardzo miałkie glinki, tworzą pewną, delikatną i subtelną warstewkę na skórze, która zabezpiecza naskórek przed odwodnieniem oraz chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Dzięki łagodnej otoczce, pory, niedoskonałości, nierówna faktura skóry stają się mniej widoczne, a skóra automatycznie jest optycznie gładsza i bardziej gładka w dotyku. 

Glinki to również doskonała baza podkładów mineralnych bezmikowych. Jest spora część osób, które nie tolerują miki kosmetycznej - okazuje się, że ten prosty składnik i podstawowa baza zdecydowanej większości podkładów mineralnych, może podrażniać niektóre typy skóry i powodować między innymi zapalenie mieszków włosowych, chociaż o wiele częściej największym problemem jest niska trwałość podkładu i zbyt mokry efekt po jakimś czasie od ich noszenia (miki nie mają matowego wykończenia). Pudry glinkowe zapewniają delikatne wyrównanie kolorytu, mogą być zatem z powodzeniem stosowane zamiast podkładów mineralnych, jeśli nie wymagasz mocnego krycia, a oczekujesz jedynie delikatnego wyrównania kolorytu. 

CLAY DELIGHTS...

Mimo glinkowej bazy, puder nie jest suchy, a niesamowicie przyjemny i w dotyku, i w codziennym użytkowaniu. Dobrze chwyta się włosia pędzla i w znikomym stopniu z niego ucieka - to kosmetyk, który bez obaw można nakładać w pośpiechu i nie zamartwiać się jak będzie wyglądała Twoja piękna, dopiero co wsunięta na ciało mała czarna. Pudry glinkowe z pewnością nie wymagają naszych kobiecych, emocjonalnych kalkulacji. Tak dobra przyczepność produktu gwarantuje bardzo dobrą wydajność oraz waloryzuje pielęgnujące działanie pudru. 

Clay Delights równo rozprowadza się na twarzy - nie tworzy zacieków, plam, nie podkreśla nadmiernie suchych niedoskonałości, a faktycznie, tak jak obiecuje producent, zapewnia lekki efekt wygładzenia - nie tylko wizualny, ale i dotykowy. Jeśli jest aplikowany na sucho, nie podkreśla porów, a dyskretnie i subtelnie je wypełnia, przez co skóra wydaje się być bardziej równa niż jest w rzeczywistości. 

Efekt matujący określiłabym jako średni - skóra nie jest mocno zmatowiona, jest to raczej naturalne,  zdrowe, matowe wykończenie, które nie rzuca się w oczy, a jest zdecydowanie bardziej trwałe, mimo że efekt może złudnie wydawać się słabszy tuż po zaaplikowaniu pudru. Kosmetyk mimo działania absorbującego nadmiar tłuszczu, komfortowo nosi się na skórze, a po jakimś czasie nie powoduje szczypania, pieczenia, podrażnienia, a także nie wysusza skóry, na co należy zwrócić szczególną uwagę zwłaszcza teraz, nadchodzącą wielkimi krokami zimą, gdy większość z nas ma pewne problemy z odwodnieniem naskórka. 

Clay Delights w znacznie słabszym stopniu podkreśla suche skórki i suche niedoskonałości, nie zaognia również stanów zapalnych i odczuwalnie wycisza pobudzoną skórę. Delikatnie wyrównuje koloryt i jest praktycznie niewyczuwalny na skórze, choć jak już wcześniej wspomniałam, czuć, że naskórek jest o wiele gładszy w dotyku tuż po oprószeniu skóry pudrem glinkowym. 

Przy stosowaniu pudrów glinkowych należy pamiętać jedynie o tym, aby nie nakładać ich na mokrą bazę i nie wymagać od nich jednocześnie piorunującego działania matującego - kosmetyki aplikowane pod glinki, powinny całkowicie wchłonąć się - dotyczy to zarówno konsystencji wysychających, wodnych, jak i tłustych, poza tym puder opierający się na glinkach nie ma tak mocnych właściwości pochłaniających jak na przykład czyste krzemionki. 

Glinki ze względu mocne właściwości wiążące i zastygające, w kontakcie z mokrą strukturą stworzą na powierzchni naskórka nieprzepuszczalną, suchą maskę - zamiast efektu pielęgnacyjnego i matującego, przykleją się do skóry i podkreślą w bardzo niekorzystny sposób każdą niedoskonałość: rozszerzone pory, suche skórki, mogą również silnie podrażniać i wysuszać. Z tego względu Clay Delights nie sprawdza się do matowienia kremowych produktów o mokrym, niezastygającym wykończeniu oraz aplikowany metodą na mokro.


EFEKT NA SKÓRZE

Mimo że puder ma naturalny, glinkowy, jasny, beżowy kolor i w istocie jest transparentny, na mojej bardzo jasnej skórze, widocznie, choć niezwykle delikatnie, wyrównuje koloryt skóry. Mimo że nie kryje w zasadniczym stopniu moich niedoskonałości, jest to typ produktu, który już po nałożeniu cieniutkiej warstwy zauważalnie upiększa i nie wymaga przy tym lotnych umiejętności makijażowych.

Jego delikatna struktura jest niewidoczna na skórze. Produkt zapewnia bardzo naturalne wykończenie - nie warzy się, ciężko jest go w ogóle dostrzec gołym okiem, pięknie współpracuje z cerą. 

Pomimo jasnego koloru, kosmetyk znakomicie dostosowuje się na kolorytu cery, dlatego niezależnie czy posiadasz zwiewną, eteryczną, skandynawską urodę, czy też jesteś szczęśliwą posiadaczką ciemnej, opalonej skóry, Clay Delights pięknie wchłonie się w naskórek i zachowa się dokładnie tak samo, nie tracąc nic ze swoich walorów optycznych i pielęgnacyjnych. 

Po zastosowaniu pudru rzeczywiście moja skóra wygląda znacznie lepiej. Mimo że na większe wyjścia puder glinkowy to stanowczo zbyt mało, muszę przyznać, że to aktualnie mój ulubiony kosmetyk do noszenia na co dzień - pomimo łagodnego efektu, cera staje się promienna, jasna, ładnie zmatowiona, bardzo gładka i zdrowsza, bowiem nie mogę być obojętna na jego odczuwalne właściwości pielęgnacyjne o których napiszę akapit niżej. 

Ze względu na działanie glinek, puder Pixie Cosmetics można stosować zarówno jak suchą bazę przed nałożeniem podkładu sypkiego, ale i jak typowy puder wykańczający makijaż

Sucha baza tworzy izolację między skórą, a sypkim podkładem. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przy stopniowym, naturalnym przetłuszczaniu, baza glinkowa zminimalizuje problem oraz zagwarantuje lepszy efekt wygładzenia i ujednolicenia cery. Dzięki suchej bazie, pigmenty mineralne słabiej przylegają do skóry - finalnie nakładasz mniej produktu, a im cieńsze i słabsze warstwy, tym lepsza trwałość podkładu mineralnego i bardziej naturalne wykończenie. Ponadto puder doskonale wypełnia nierówności oraz zapewnia łagodny efekt matujący - podkład nie ma zbyt bliskiej relacji ze skórą, jest zatem mniejsza szansa na jego migrację i szybsze osiadanie, co jest zazwyczaj równoznaczne z bardziej mokrym wykończeniem. Podkład zaaplikowany na suchą bazę ma również mniejszą tendencję do podkreślenia niedoskonałości, zwłaszcza rozszerzonych porów i drobnych blizn potrądzikowych. 

Clay Delights to również świetny puder wykańczający. Utrwali Twój makijaż, subtelnie wygładzi skórę, otuli łagodnym, matowym wykończeniem, ale będzie to delikatne, subtelne działanie. Z tego względu nie do końca polecam zastosowanie pudru glinkowego przy jednoczesnym stosowaniu mokrych produktów, zwłaszcza, gdy musisz je mocno zmatowić - na przykład korektor pod oczy, kremowy podkład, który nie zastyga. 

MAKIJAŻ I PIELĘGNACJA W JEDNYM

Glinki stosowane w formie suchej, fantastycznie mineralizują skórę. Sprawdzą się doskonale szczególnie w pielęgnacji naturalnie tłustej skóry oraz typów trądzikowych. Niezbędne minerały regulują pracę gruczołów łojowych i zapobiegają nadmiernemu rogowaceniu naskórka, zmniejszają zatem ryzyko powstania i rozwoju trądziku ropowiczego, a także redukują tendencję do powstawania zaskórników. Sukcesywnie przyspieszają gojenie i świetnie podsuszają wypryski, które zdążyły się już pojawić. Myślę, że Clay Delights i inne pudry glinkowe to świetne rozwiązanie dla osób, które walczą z aktywnym trądzikiem: wymagają stosowania nie tylko delikatnych produktów, które nie zaburzają gospodarki wodnej i naturalnej mikroflory skórnej, ale i o aktywnego, antybakteryjnego i antyseptycznego działania. 

Pudry glinkowe to również doskonała propozycja naturalnego i banalnie prostego makijażu dla Panów. Jestem świadoma, iż męski makijaż budzi wiele kontrowersji, choć w przypadku Clay Delights, puder rozpatrywałabym nie tylko w ramach produktu upiększającego, ale i leczniczego. Baza glinkowa doskonale uspokaja skórę, gwarantuje lekki efekt matujący, a dzięki swojej naturalności jest praktycznie niewidoczna na skórze. 

Dzięki codziennemu użytkowaniu Clay Delights, jak i innych pudrów opartych na delikatnych glinkach, bardzo szybko zauważyłam, że moja skóra zdecydowanie uspokoiła się, choć właśnie podczas stosowania propozycji Pixie, efekt ten jest najbardziej widoczny i odczuwalny przez cały czas na mojej, dość problematycznej skórze. Pod względem struktury i właściwości Clay Delights odpowiada mi zdecydowanie najbardziej i jestem pewna, że nie jest to moje ostatnie opakowanie. 

Mimo że nie mam aktualnie nasilonego trądziku i ogranicza się on głównie do postaci zaskórnikowej, zauważyłam widoczne zmniejszenie się tendencji do zanieczyszczania się naskórka, a jest to aktualnie mój największy, pielęgnacyjny problem, który wymaga systematycznego działania kierunkowego. Ważny jest dla mnie również pewien aspekt stosowania Clay Delights, mianowicie stosowanie pudru przynosi realne korzyści nawet przy bardzo prostej, niewymagającej pielęgnacji - mój typ cery nie wymaga stosowania dużej ilości kosmetyków, i przyznam, że coraz częściej moja skóra wygląda lepiej bez makijażu - mam wrażenie, że ograniczenie ilości kosmetyków w pielęgnacji poskutkowało słabszą trwałością kosmetyków mineralnych, które wymagają jednak lepszego przygotowania naskórka. Wyjątkiem są pudry glinkowe, które w żaden sposób nie generują nadmiernego łojotoku oraz nie nasilają rogowacenia, dlatego też nie borykam się z negatywną odpowiedzią skóry, która zazwyczaj daje o sobie znać już podczas demakijażu pod koniec dnia. Cera faktycznie wygląda lepiej przy ich stosowaniu, nawet jeśli ograniczyłam się do lekkiego mycia i nałożenia esencji na koniec dnia, czyli w zasadzie nie zrobiłam nic konkretnego. 


IDEAŁ DLA MINIMALISTKI 

Clay Delights to doskonały, gwiazdkowy prezent dla osób, które wyznają zasadę - im mniej, tym lepiej. I ta zasada rzeczywiście im służy w praktyce. 

Makijaż, niezależnie od tego, czy jest kremowy i obciążający, czy też bardzo lekki i sypki, zawsze wymaga wprowadzenia większej ilości kosmetyków do bieżącej pielęgnacji. Jeśli czujesz się ze sobą dobrze, albo po prostu nie lubisz nosić dużej ilości makijażu i tego nie potrzebujesz, bo masz zadbaną, ładną cerę, która nie lubi nadmiernego pieszczenia się, a chcesz jak najmniej mieszać w pielęgnacji, pudry glinkowe zostały stworzone właśnie z myślą o Tobie. To również świetna opcja dla tych, którzy nie mają czasu i wybierają uniwersalne, szybkie i skuteczne rozwiązania. 

Mimo że Clay Delights nie kryje niedoskonałości w takim stopniu jak podkłady, sprawia że skóra  po jego zastosowaniu wygląda ładniej, zdrowiej, promiennie i gładko. To w zupełności wystarczy, aby czuć się lepiej we własnej skórze i nie spędzać kilku godzin nad misternie, pełnie wykonanym makijażem. 

STOSUNEK CENY DO JAKOŚCI I WYDAJNOŚCI

Co jest już znamienne dla Pixie Cosmetics, wszystkie produkty są przede wszystkim misternie i starannie zapakowane oraz umieszczone w bardzo estetycznych, funkcjonalnych opakowaniach. Czuć w tym wszystkim ogromną pasję do tworzenia nowych rzeczy i za każdym razem, gdy otrzymuję paczkę z nowościami czuję się wyjątkowo. 

6.5g gramatura pudru została umieszczona w poręcznym, sprawnie działającym pojemniczku z zasuwką, która doskonale zabezpiecza produkt przed niechybnym rozsypaniem. 

Za doskonały jakościowo kosmetyk ze szczyptą energetyzującego czarnego turmalinu, należy zapłacić dokładnie 59.90 zł. Cieszę się, że nie jest to kolejny oklepany produkt, który nie spełnia swojej funkcji, a niestety, zauważam taką niebezpieczną i frustrującą tendencję w polskiej pielęgnacji, gdzie brakuje innowacyjności i kreatywności. Gratuluję zatem Zespołowi Pixie Cosmetics stworzenia kolejnego, bardzo dobrego produktu, który zasilił nasz coraz to bardziej bogaty  i rozwijający się rynek mineralny. 

Dla wciąż niezdecydowanych - mam nadzieję, że już zdecydowanych :) 

INCI: Kaolin, Illite, Mica, Tourmaline, Orthoclase

ARTYKUŁ JEST SPONSOROWANY PRZEZ PRODUCENTA KOSMETYKÓW MINERALNYCH PIXIE COSMETICS. 

Pozdrawiam serdecznie,
Ewa

57 komentarzy:

  1. Brakuje mi bardzo informacji jak współpracuje z podkładem pixie mineral love botanicals (czy np. wpływa na trwałość) i jak się ma do pudru glinkowego Anabelle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam w artykule, że przy stopniowym, naturalnym przetłuszczaniu się skóry aplikowany pod podkład mineralny może faktycznie przedłużyć jego trwałość, ale jeśli problem z trwałością podkładów mineralnych wynika z tego powodu, że generują nadmierny łojotok przez wysuszanie skóry, wtedy rozwiązaniem będzie nie puder glinkowy, a lepsze nawodnienie skóry przed aplikacją makijażu :)

      To bardzo podobne produkty, ale ze względu na lepszą konsystencję i lepszą współpracę ze skórą, jedynak w tym zestawieniu wygrywa Clay Delights :)

      Usuń
  2. Wybacz Ewcia, że odejdę od tematu, ale informacje zaczerpnięte z Twojego bloga tak wiele mi dały, że muszę zapytać, bo sama nie mogę znaleźć odpowiedzi (a jakieś 50% Twoich tekstów mam w zakładkach i czytam kilkukrotnie :).
    Może też ktoś z komentujących podpowie...
    Typowe rogowacenie i pielęgnacja specjalna, która - jak czytałam - Wam pomaga:
    - peeling azelainowy (na glikolu roślinnym, testowałam od 5% i 20% - zawsze po 5 min bardzo szczypie) - raz w tygodniu
    - peeling enzymatyczny (bromelaina, papaina) z błotem, glinkami i odrobiną trikenolu/olejku herb - raz w tygodniu.
    Odstępy zawsze min. 3 dni. Testy: 5 tygodni.
    Za każdym razem oczywiście skóra wygładzona, ale właśnie te okropne zanieczyszczenia tylko bardziej wychodzą na wierzch! Nie znikają, więc niektóre przemieniają się później w zapalne :(
    To zmiany w większości z ciemną końcówką, niektóre jasne, wszystkie łatwe do wyciśnięcia, kleiste i fuj. Czy u Was tez po ponad miesiącu te okropieństwa dalej "siedziały"? Ogólnie wydaje mi się, że jest ich troszkę mniej, ale w newralgicznych miejscach masakra :/

    Pytanie zadałam, na wszelki wypadek krótko o codziennej pielęgnacji: lekka; moja cera od lat przetłuszczająca się teraz jest unormowana - bez suchych skórek, ściągnięcia i łojotoku. Makijaż to mineralny podkład AM nałożony na krzemionkę, od jesieni nie używam dodatkowych filtrów (prawie nie przebywam na dworze + filtrów polecanych też przez Ewę moja cera nienawidzi). Rano leciutkie mycie - kremowa emulsja lub - czasem - syndet, na to mgiełka nawil. Vianek lub - w ost tygodniach, mrozy - odrobina dermedic. Na zmiany zapalne (przed nawilżaniem) afronis na patyczku higienicznym. Makijaż trzyma się super cały dzień, nie ma łojotoku ani suchości. Wieczorem jednoetapowo - syndet lub emulsja + tonik nawilż Vianek, co któryś dzień mydło węglowe + dermedic (w naprawdę małych ilościach).
    Próbowałam też przez 3 tyg z serum flavo C z BU (lekkie), z tymi zanieczyszczeniami też nic nie zrobiło, więc chwilowo dałam odpocząć buzi.
    Raz na tydzień-dwa maska algowa, aczkolwiek widzę, że to i tak dużo.
    Skóra bez wielkiej wrażliwości, "gruba" ;) jak kiedyś kiedyś kiedyś próbowałam z kwasami, to dopiero hardkorowa dawka glikolowego (50%) spowodowała jakiekolwiek łuszczenie. Choc schodzących płatów skóry nie było, za to pojawiły się nacieki :/ więc boję się takich zabiegów, trochę już nie ufam kosmetyczkom.

    Wszystko byłoby z buzią super już, jaśniejsza gładka fajna, tylko to dziady zrogowaciałe :(
    Suplementuję biotynę i cynk, dodam niedługo b2, b3 i b6.

    Pozdrawiam Ciebie Ewa i wszystkie dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, do mycia zapomniałam dodać gąbeczki konjak - głównie wieczorem.

      Usuń
    2. Jeżeli pielęgnacja w żaden sposób nie generuje u Ciebie wzmożonej pracy gruczołów łojowych, skóra jest optymalnie nawodniona i uspokojona, to może spróbuj oksydermabrazji? Albo peelingów tretinoinowych?

      Moja skóra nie sprawia mi aktualnie większych problemów, ale jedynie tretinoina stosowana zgodnie z cyklem komórkowym (raz na 3 tyg.) niweluje własnie zrogowacenia i zanieczyszczenia o jakich piszesz. Może potrzebujesz intensywniejszych zabiegów?

      A peelingi mechaniczne? super mogą sprawdzić się kremowe peelingi. Albo szczotkowanie twarzy na sucho :)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję! Czyli jednak muszę spróbować z silniejszymi środkami - dotąd omijalam tretinoine ze względu na brak możliwości stosowania antykoncepcji hormonalnej (niestety, nie każdy może). Trochę ludzilam się, że to może kwestia czasu �� I też właśnie zastanawiałam się nad peelingami kremowymi. Oraz urządzeniem do kawitacji, idealny prezent świąteczny �� Dzięki wielkie jeszcze raz i pozdrawiam ciepło! I wesołych świąt - już na zapas :)

      Usuń
  3. Ewo, bardzo się cieszę że podjęłaś zagadnienie makijażu mężczyzn, gdyż chciałabym przygotować mojego przyszłego męża do ślubu. Myślisz że taki puder byłby w stanie naturalnie wyrównać koloryt (skóra sucha) by dobrze wyglądać na zdjęciach przy jednoczesnym naturalnym wyglądzie na żywo? Najpierw myślałam o podkładzie mineralnym - ale tu z kolei może wystąpić flashback.

    Chciałabym jeszcze podpytać o reakcję na Zorac i jak radziłabyś dalej postępować w mojej sytuacji. Stosuję Zorac już ok. 3 miesiące w schemacie mniej więcej raz na 10 dni pomiędzy glinkami i peelingami enzymatycznymi, toleruję go raczej dobrze oprócz dość mocnego przesuszenia. Ostatnich kilka razy stosowałam go trochę częściej, raz na 7 dni i ostatnio moja skóra zareagowała negatywnie - podrażnieniowe, czerwone, płaskie krostki bez treści na jednym policzku, wysyp niedoskonałości na drugim policzku - kilka zaskórników i małych grudek dosłownie z dnia na dzień oraz swędzącą kaszkę na czole. Po kilku dniach objawy ustąpiły, no może oprócz tych zaskórników i grudek które leczą się trochę dłużej. Wcześniej też obserwowałam pojedyncze podrażnieniowe zmiany, lecz dopiero po niedawnej gwałtownej reakcji zaczęłam kojarzyć je właśnie z Zorac - tak jakby kilka dni po zastosowaniu środka moja skóra wygląda gorzej, by później się uspokoić i wyglądać lepiej.

    Czy w takiej sytuacji radziłabyś stosować Zorac jeszcze rzadziej, np raz na 14 dni, stosować go na krem by osłabić działanie czy może jest to reakcja na tyle negatywna by odłożyć środek bądź zamienić go na inny retinoid? Zwracam się do Ciebie, gdyż nie chciałabym postępować na własna rękę - ostatnia sytuacja nieźle napędziła mi stracha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam puder glinkowy to może być zbyt mało, ja bym go wymieszała razem z podkładem mineralnym o lekkiej formule. Jeśli to ma być bardzo delikatne krycie, to nie powinno być efektu flashback na zdjęciach :)

      Spróbuj stosować go rzadziej. Jak zauważysz, że jednak rzadsze stosowanie powoduje zanieczyszczanie się cery, spróbuj aplikować go na krem lub po kremowym oczyszczaniu skóry, nie zapominaj też o zmiękczeniu skóry 1-2 dzień po aplikacji Zoracu - będzie mniejsze ryzyko reakcji toksycznej :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź i rady :) Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  4. Droga Ewo,
    bardzo proszę o pomoc w kwestii oczyszczania twarzy. Mam cerę mieszaną, lekko podrażniona z zaskórnikami i malutkimi pryszczykami podskórnymi bez treści, kilka z w strefie t. Potrzebuję nawilżenia. Zaczęłam od polecanego kremu 'avene post acne' na noc z kropelka serum kiehls midnight recovery, a na dzień serum BU z wit. C w wersji lekkiej. Obserwuję twarz jak będzie się zachowywać jednak mam problem z doborem oczyszczania. Próbowałam metod : olejek myjacy bu z gąbka konjac, sam olejek myjący, żel nawilżający vianek, mgiełka nawilżająca vianek, kostka isana med, żel facelle, wszystkie te metody bardzo wysuszaja moją twarz jest po tym bardzo ściągnięta i sucha, widoczne są skórki w strefie t. Czego mogłabym jeszcze spróbować? Czytałam, że z delikatnych metod polecasz napary z ziół, toniki, czasami hydrolaty jednak boję się, że mogą nie oczyścić dokładnie mojej twarzy z kremu avene i serum. Raz w tygodniu robię maseczkę-peeling z jogurtu, płatków owsianych i miodu. Czuję, że moja skóra potrzebuje nawilżenia ale bez odpowiedniego oczyszczania nic nie wskuram.

    Bardzo proszę o pomoc.

    Pozdrawiam, Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może kremowe mycie?

      Emulsje myjące Esse, krem myjący Burts Bees, Tata Harper cleansery myjące, Eminence Organic mają w swojej ofercie bardzo dobre kosmetyki o takiej formule :)

      Usuń
    2. Ewo, czy kremowymi cleanser'ami można domywać oleje? Najpierw używam olejku Whamisa, a później emulsji Bielendy Dr Medica. Zastanawiam się czy któryś z tych preparatów powyżej mógłby zastąpić Bielendę?

      Ps. Pierwsze zdjęcie jest po prostu piękne;)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za odpowiedź :*

      Usuń
  5. Hej Ewo :) Niedawno przeczytałam, że dobrym sposobem na pozbycie sie przebarwień potrądzikowych jest stosowanie okładów z miodu rozpuszczonego w odrobinie wody. Co o tym sądzisz? I jeśli miałoby to rację bytu, to jaki miód wybrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie ma sensu, co prawda miód świetnie nawilża i może regenerować skórę, ale przy przebarwieniach potrądzikowych tak naprawdę najważniejszy jest czas i ochrona przed promieniowaniem słonecznym :) Zapoznaj też się z moim wpisem o przebarwieniach pozapalnych, na pewno znajdziesz tam mnóstwo informacji :)

      http://www.ewaszalkowska.com/2017/04/przebarwienia-pozapalne-potradzikowe_19.html

      Usuń
  6. Hej Ewo :) jak zwykle magiczne zdjecie :) piękne :)

    mam takie pytanie - obecnie jestem w Stanach i chciałam zapytać czy mogłabyś może polecić jakieś produkty do oczyszczania twarzy. Mam cerę skłonną do zanieczyszczeń, a jednocześnie z tendecją do odwadniania i bardzo wrażliwą. Może miałaś okazję stosować jakieś produkty, które są dostępne w Stanach? Chciałabym wykorzystać fakt, że mam teraz łatwy dostęp do ogromnej ilości produktów, tyle tylko, że kompletnie nie znam tych marek :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja jestem bardzo zadowolona z kremu myjącego Burt's Bees z bawełną do cery wrażliwej. Jest świetny, a też mam cerę wrażliwą i odwodnioną i spokojnie mogę używać z nim gąbki konjac nawet codziennie :)

      Usuń
    2. Super, dziękuję za pomoc, na pewno się przyjrzę! :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. W takim razie zazdroszczę, bo masz pełno świetnych produktów - począwszy od Eminence Organic (seria Calm Chamomile i inne kremowe cleansery), Tata Harper ma genialne cleansery do mycia, Burts Bees jest świetny dla skóry mocno odwodnionej :)

      Usuń
  7. cześć, co się stało z wpisem o kompendium wiedzy o kwasach i serii snail bee od benton? nie są to pierwsze wpisy, które opublikowałaś, a w rzeczywistości był w nich urwany tekst, albo jakieś przypadkowe znaki, a potem zostały dość szybko usunięte i już nieopublikowane ponownie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawią się, miałam bardzo ciężki czas od października, niestety nie dałam rady ich opracować w całości i jednocześnie nie odhaczyłam daty publikacji. Nadrobię to :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. I jest czym, Pixie wypuściło świetny, konkurencyjny produkt :)

      Usuń
  9. Czy można pędzle od minerałów myć tylko Skinseptem? Zda to egzamin? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo, serum z Bielendy mają waznosć 3 miesiące od otwarcia, mam 1 buteleczkę wersję zieloną z kwasem migdalowym i drugą (wersja niebieska) z kwasem hialuronowym, obydwa otworzylam 15.09... (migdalowy na noc a drugi na dzieñ) za tydzieñ miną 3 miesiące a ja mam prawie cale opakowanie (otworzylam, uzylam kilka razy i zaczęlam uzywać innego serum).
    Mogę je bezpiecznie uzywać?
    Myslisz, ze do jakiego czasu mogę je stosować?
    KLAUDIA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przechowywałaś je szczelnie zamknięte w chłodnej temperaturze możesz, ale musisz obserwować ich konsystencję i kolor, może np. krystalizować się kwas migdałowy, albo zżółcieć, wtedy serum jest absolutnie od razu do wyrzucenia.

      Usuń
  11. Tylko trochę muka - zarówno tego produktu, jak i zestawu refillowego, który chciałam zakupić, nie ma w sklepie xD
    Czyżby zapasy zostały przetrzebione po Black Friday?

    OdpowiedzUsuń
  12. A jakie pędzle poleciłabyś do nakładania tego produktu? Mam flat top z AM, ale czasami przy nakładaniu minerałów mam wrażenie, że trochę za mocno "szoruje" mi twarz, choć staram się być bardzo delikatna. Dopiero zaczynam swoją przygodę z makijażem mineralnym, ale może przydałby mi się jeden porządny pędzel na początek.
    Będę wdzięczna za jakieś sugestie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podbijam pytanie, bo od jakiegoś czasu myślę o sprawieniu sobie nowego pędzla do pudru :)

      Usuń
    2. Genialne są pędzle Clare Blanc, szczególnie ten o zaokrąglonym kształcie. Ma dużo włosia, ale jest ono elastyczne i luźne, bardzo ładnie rozprowadza kosmetyki mineralne :)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry produkt, w bardzo korzystnej cenie, z pewnością uzupełnię zapasy :)

      Usuń
  14. Pierwsze co musze naposac to PRZEPIEKNE ZDJĘCIE !! Jest mistyczne, tajemnicze, rewelacja.
    Przechodząc do mojego pytania.. Chciałabym wykonac peeling kwasem salicylowym ze wzgledu na zaskorniki. I moje pytanie dotyczy pielegnacji cery po takim peelingu. W swoim poscie pisalas, ze uzywalas kremu z cynkiem babydream 2-3 dni po peelingu a bezposrednio po zabiegu masło shea mieszałas z kwasem hialuronowym i chyba olejkiem jakims o ile dobrze pamietam. Zdaje sobie sprawe ze kazdy jest inny, cera u kazdego ma inna kondycje itd ale prosiłambym cie o takie ogolne wytyczne. Załózmy ze po peelingu natluszcze lekko skore. Nastepnego dnia rano (zawsze mam potrzebe nalozenia czegos nawilzajacego)moge zastosowac krem taki co zawsze? Uzywam In the Air, a na wieczor np krem babydream? . Przyznam szczerze ze gubie sie we wlasciwiej pielegnacji po peelingu dlatego zanim go wykonam pisze tu, by za Twoim pozwoleniem skorzystac z Twojej wiedzy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, bardzo dziękuję, staram się :)

      To już było bardzo dawno temu, po peelingu najlepiej używać maksymalnie bezpiecznych formuł - albo nie nakładać nic, albo najlepiej coś bardzo prostego - np. Avene Cicalfate, parafiny rzadko uczulają i praktycznie nie wywołują podrażnień, później pielęgnacja może być taka jak zwykle, trzeba obserwowac skórę, czy to natłuszczanie jest w ogóle potrzebne.

      Usuń
  15. Hej Ewo,

    jak zawsze, świetnie dopracowany i wyczerpujący wpis :) I jak zawsze, od dechy do dechy czytam komentarze i przewinęło się kilka pytań dotyczących kremowych żeli do mycia twarzy - fajnie, bo moja skóra jest odwodniona i ostatnio bardzo problematyczna - idealnie się wpisuję w to, o czym pisałaś z dziewczynami.

    Tak mi przyszło do głowy pytanie: Co sądzisz o kosmetykach probiotycznych? Znasz jakieś produkty godne polecenia? Chciałabym jakoś ukoić skórę w ten zimowy, paskudny dla niej czas.

    Demakijaż wykonuję w 2-óch etapach (stosuję krem z filtrem 50 oraz podkład matujący z AM). Najpierw rozpuszczam makijaż w oleju lnianym, zmywam ciepłą wodą przy użyciu płatków kosmetycznych, robię to kilka razy, a następnie domywam buzię żelem ideal soft lub delikatną pianką z ecolab z arcydzięglem. W celu przywrócenia Ph - spryskuję buzię wodą termalną uriage. Nawilżenie ograniczyłam do POSt acte z odrobiną oleju. Czekam na przesyłkę z półproduktami: kwasem alfa-liponowym, d-pantnenolem, żelem ha 1%, hydrolatami, niacynamidem, glinką białą. Ewidentnie coś robię źle, bo skóra wcale nie ma się lepiej. Może to przez brak złuszczania nie regeneruje się, a to,co na nią nakładam tylko ją zanieczyszcza, a odwodnienie, jak było tak jest? Boję się, że peelingi jeszcze bardziej ją odwodnią...nie bardzo wiem, w którym kierunku pójść, co najbardziej kuleje. Może oczyszczanie jest nietrafione? Mycie buzi glinką białą jeszcze bardziej wysuszało buzię, chociaż ostatnio odnotowałam apogeum w zakresie ściągnięcia i przesuszenia i przetłuszczania jednocześnie. W niedzielę rano miałam wrażenie, że skóra jakby spuchła (?), była zaczerwieniona, pory rozszerzone i bardzo nieestetyczne świecenie. Po umyciu, już po 10 minutach, warstwa sebum była nie do zniesienia.

    Wiem, że opis skrótowy, ale może będziesz umiała coś podpowiedzieć?

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Jestem bardzo optymistycznie nastawiona do wyciągów probiotycznych, zwłaszcza tych bazujących na ryżu. Moje zetknięcie z Whamisą uważam za bardzo udane, podobnie z fermentowaną serią Benton oraz Galacomyceces od Manyo Factory. W najbliższym czasie planuję poznać ich serię Bilfidalacto, która również bazuje na biofermentach, ale z dyni :) Biofermenty świetnie nawadniają i uspokajają skórę, świetnie sprawdzają się w pielęgnacji cery odwodnionej, która często z wysuszenia jest automatycznie bardziej reaktywna :)

      A może ogranicz mycie do jednoetapówki? Zamiast tarcia skóry i ścierania oleju, a potem mycia kremowym żelem, może lepiej zastosować jeden domywający się olejek myjący + ewentualnie delikatna mikrofibra/konjac, aby zdjąć nadmiar tłuszczu? Automatycznie skóra będzie lepiej nawodniona.

      A tonizowanie po myciu tylko wysusza skórę, zwłaszcza wysokozmineralizowaną wodą. Może lepiej pominąć ten krok i zaprzestać tonizowania? Produkty jakich używasz mają naturalne pH, więc co chcesz przywracać? :)

      Usuń
    2. od siebie, zamiast post acne polecam SVR sensifine fluide. u mnie post acne nawet z kropelka oleju był za słaby. SVR dodatkowo posiada 2% niacyniamidu.

      Usuń
  16. Cześć:) Mam do Ciebie pytanie: W jaki sposób mogę wybielić skórę? Nie mam na myśli jedynie przebarwień potrądzikowych (chociaż niestety również), ale skórę całego ciała w kontekście estetycznym. Ekstremalnie jasna karnacja to mój skończony ideał i odwieczne marzenie. Nie opalam się od trzech lat i przez cały rok stosuję wysoką ochronę przeciwsłoneczną. Obecnie rozpoczęłam testowanie kwasu azelainowego i czekam na redukcję przebarwień. Niestety, moja karnacja z natury jest śniada i wydaje mi się, że pora na radykalne środki. Czy znasz i mogłabyś polecieć jakieś zabiegi rozjaśniające, albo ograniczające aktywność melanocytów? Ostatnio zastanawiam się nad glutationem, ale nie wiem, czy można liczyć na imponujące efekty? Jakie kosmetyki polecasz? I najważniejsze, jaki filtr według Ciebie jest najbardziej godny zaufania? Czy metody, jakie zastosuję mają szansę zadziałać na dłużej? Sądzę, że dieta także ma niebagatelny wpływ na odcień skóry; po ostatniej kuracji chlorofilem skończyłam z pomarańczowymi dłońmi:( co w takim razie zadziała odwrotnie?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie kwas azelainowy ładnie i widocznie podbiela skórę, u mnie jednak najlepszy efekt przynosi bioferment z ryżu (wyciąg galactomyceces), jeśli chcesz powrócić do wcześniejszego koloru skóry (np. pozbyć się opalenizny), to pod tym względem najlepszy efekt przyniosły peelingi chemiczne, w moim przypadku tretinoiną.

      Bardzo fajne efekty daje również arbutyna w połączeniu z hyrochinonem.

      Z filtrów przede wszystkim wysoka ochrona UVA (PPD), a tutaj bezkonkurencyjne są filtry La Roche Posay.

      Beta-karoten jest wydalany z moczem - albo czekasz, albo zaczynasz pić zioła moczopędne np. pokrzywę, aby szybciej oczyścić skórę i nerki :)

      Usuń
  17. Ewo, czy metoda OCM sprawdzi się przy cerze mieszanej z tendencją do zaskórników zamkniętych na czole? Mam cerę mieszaną i odwonioną w okolicy nosa i czoła, co potęguje powstawanie zaskórników zamkniętych... szukam metody idealnej i przeczytałam u Ciebie na blogu o metodzie OCM. Jeśli polecasz do takiego rodzaju skóry, to lepiej postawić na gotowe olejki myjące czy modyfikować indywidualnie? Masz jakiś olejek myjący godny polecenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodatkowe pytanie, czy dla takiego typu cery lepiej rano postawić na oczyszczanie naparem czy może skupić się na polecanym przez Ciebie cleanserze Alpha A? niestety jestem zielona w tych tematach... czytam sukcesywnie Twoje posty, ale nadal się w tym gubię :(

      Usuń
    2. To zależy, ale generalnie bezpieczniejszym wyborem są olejki myjące, tylko tutaj kwestia jak będą się spłukiwać - innym służy całkowicie domywanie, a innym jednak delikatna warstewka po umyciu skóry. Jednym z najlepszych wyborów na samym początku jest olejek DHC lub whamisa Cleaning Oil.

      To zależy - jeśli skóra będzie się zanieczyszczać przy samym tonizowaniu, to należy wprowadzić poranne mycie przy użyciu wody, nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi :)

      Usuń
    3. dziękuję Ewo za odpowiedź :) kupiłam już olejek whamisa i będę działać. mam w pogotowiu gąbkę konjac gdybym musiała dokładniej domyć olejek.

      Jeszcze jedno pytanie - czy przy takiej pielęgnacji warto postawić na mgiełkę Vianek czy lepiej dewy mist z Twojego przepisu? na chwilę obecną mam cerę odwodnioną i pewnie bym musiała coś nakładać na twarz, a boję się na chwilę obecną ryzykować z kremami.

      Usuń
  18. Cześć Ewa,

    pierwsze pytanie- gdzie są te linki do zakupu, o których piszesz? W tekście nic mi się nie podświetla. Czy wiesz jak ten produkt może zachowywać się z podkładem Ecolore?

    Druga sprawa- Pielęgnacja,którą zaproponowałaś mi dawno temu ;) sprawdza się bardzo dobrze. Zdałam sobie sprawę, że moja skóra nigdy nie będzie super piękna bo po prostu tak ma. Chyba przyczyna jest po prostu genetyczna, ale dbam jak mogę i jest lepiej. Niestety nie uda mi się zmienić jej porowatej struktury. Mam natomiast inny problem- chodzi o skórę pod oczami. Jest taka... papierowa, jak się uśmiecham to pojawia się na niej mnóstwo drobnych zmarszczek. Ciężko mi to opisać bo skóra jest jakby nie moja- na twarzy inna, pod oczami inna. Używam tego samego kremu co na twarz (Dermedic Hydrain 3) ale nie widzę poprawy. Mimo wszystko skóra nie jest sucha w dotyku, nie czuję ściągnięcia. Czasem nakładam płatki pod oczy itp ale pomaga na chwilę, a jak nakładam makijaż to już jest gorzej- widać zmarszczki, bardzo osypuje się tusz. Najgorzej jest oczywiście w pracy przed komputerem, ale przecież nie nałożę kremu na makijaż... Moje oczy wydają się wiecznie zmęczone niezależnie od tego ile spałam, ale nie są podpuchnięte tylko suche. Mogłabyś coś polecić? Totalnie nie panuję nad ich wyglądem, a każdy tłusty krem podkreśla to co najgorsze.Używam korektora Catrice liquid camouflage, ale bez niego mam tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ukryte pod słowem "Clay Delights" :)

      Dogadują się :) Jak tylko lubisz suche bazy pod makijaż i nie chcesz, aby Ecolore dawał bardziej mokre wykończenie pod koniec dnia, to jest to udany duet. Nie lubię glinkowego jako wykończeniówki w tym zestawieniu jedynie :)

      A może Benton Fermentation Eye Cream? Genialnie zmiękcza i nawadnia skórę, a przy tym nie jest tłusty. Lubię go stosować okazjonalnie nawet na całą twarz :)

      Widocznie ten rejon jest u ciebie najbardziej delikatny, ja mam taki problem... ale z bruzdami nosowo-wargowymi :)

      Usuń
  19. Cześć Ewo :) Jeśli mogę zapytać to który produkt sprawdził się u Ciebie lepiej, czy opisywany w tym artykule produkt Pixie czy puder na bazie glinek z Annabelle minerals. Będę wdzięczna za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pixie - ma lepszą konsystencję i na mojej cerze daje ładniejszy efekt, ale i AM i Pixie są godne uwagi.

      Usuń
    2. czy masz na myśli Primer Neutral (glinkowy) Annabelle Minerals? swego czasu ten puder bardzo polecałaś. powiedz proszę, który z nich będzie bardziej odpowiedni do samodzielnego stosowania zamiast podkladu. oczekuje lekkiego wyrównania koloru cery i lekkiego zmatowienia.Agnieszka

      Usuń
    3. Tak ;)

      I nadal bardzo go polecam. To bardzo podobne i świetne produkty, i jeden, i drugi bardzo lubię. W Pixie odrobinę bardziej odpowiada mi konsystencja, która jest delikatniejsza i ładniej prezentuje się na skórze, ale to są bardzo drobne szczegóły, które przemawiają na korzyść Pixie :)

      Usuń
  20. Ewo ratuj!! Jak pozbyć się wagrow na nosie?? Od nastolatki z tym walczę i bezskutecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Ewo, chcialabym zapytac czy moglabys mi doradzic jakis korektor pod oczy? Mam takie since pod oczami nie wiem jak to nazwać hmmm sino-czerwone. Na co dzien stosuje podklad ecolore golden 1 ale pod oczy nic nie daje, a chcialabym zacząć. Moze byc coś mineralnego albo płynna kolorowka. Z gory dziekuje za pomoc. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  22. Ewo,

    zanim przejdę do pytań, muszę to powiedzieć głośno :)
    Po pierwsze, wykonujesz kawał dobrej roboty...ba! wspaniałej. To, ile razy wracam do Twoich wpisów, ile z nich cennych wskazówek wyciągnęłam i ile nadal wyciągam (nawet czytając wpis po raz kolejny) wciąż mnie zdumiewa.

    Po drugie, na Twoim blogu powinno być więcej linków afiliacyjnych! Wiem, że unikasz polecania konkretnych produktów, skupiając się na rzetelnej recenzji, a decyzje o zakupie pozostawiasz czytelnikowi, ale myślę, że gdyby było ich więcej, skorzystalibyśmy na tym nie tylko my, ale również Twoja kieszeń :)

    Po trzecie(co odnosi się trochę do pkt 1), powinnaś się znaleźć na liście jednych z najbardziej wpływowych blogerów ;) Albo może inaczej - na liście najbardziej rzetelnych i łebskich (szkoda, że nie ma takiego rankingu) ;)

    Mam pytanie dotyczące kwasu alfa-liponowego. Zamówiłam go z ecospa, ma on postać proszku (nie wiem czemu myślałam, że będzie miał formę masełka). Jak mam go stosować? Czy w zgłębieniu dłoni wsypać szczyptę do porcji kremu, czy może wcześniej rozrobić go w wodzie i dopiero dodawać?
    I drugie pytanie: skończyły mi się peelingi enzymatyczne do twarzy i zakładam, że do 24.XII w żaden się nie zaopatrzę ;) Ale może mogłabyś podsunąć jakiś pomysł na peeling z wykorzystaniem produktów spożywczych? Mam płatki owsiane, czarnuszkę...Pomyślałam, żeby jedno albo drugie (albo oba) zmielić w płynku do kawy i delikatnie pomasować buzię :) Mam trochę podskórnych zmian naciekowych, ale żadnych ropnych, więc nie powinno się nic roznosić na skórze, ale sama nie wiem czy to dobry pomysł. Nie chcialabym skóry podrażnić, bo jest odwodniona i zaczerwieniona, ale czuję potrzebę jej oczyszczenia, bo kremy ani podkład totalnie z nią nie współpracują. Brakuje jej ewidentnie odświeżenia i usunięcia martwego naskórka.

    To się rozpisałam ;) Dziękuję za poświęcony czas :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo mi miło, serdecznie dziękuję za tak miłe, wartościowe słowa :)

      Nie rozbijesz go w wodzie, ten proszek jest rozpuszczalny w tłuszczach i dodatkowo bardzo ciężko się w nich rozpuszcza gładko, to ten składnik, który często robi grudy, dlatego najlepiej najpierw dokładnie rozpuścić go w oleju albo witaminie E, a potem dodawać taki roztwór do kremu ;)

      Peeling ze zmielonych płatków owsianych to bardzo dobry pomysł, czarnuszka również jest super, ale aby te peelingi nie odwadniały za mocno skóry, warto łączyć je z czymś kremowym do mycia, co się spłukuje, albo dodawać do masek oczyszczających i wykonywać taki peeling podczas spłukiwania okładu :)

      Bardzo dobrze sprawdza się również delikatnie scukrzony miód (ale uwaga, może silnie uczulać) oraz większość mąk - nie tylko bezglutenowych, ale i glutenowych :)

      Usuń
  23. Serdecznie dziękuję za odpowiedź Ewo :)

    OdpowiedzUsuń

Super, że jesteś! 👍👍👍

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, a może potrzebujesz pomocy - możesz udzielać się w komentarzach, z chęcią wysłucham Twoich przemyśleń, postaram się pomóc na miarę moich doświadczeń i zasobów wiedzy.

Jeśli wymagasz kompleksowej pomocy i nie radzisz sobie z nadmiarem informacji - warto skorzystać z moich usług: mini-porady, czy też prywatnej konsultacji. Nie udzielam rozbudowanych informacji w sposób bezpłatny, komentarze wyczerpujące, długie, kwalifikują się już do starania się od prywatne rozpatrzenie poprzez drogę e-mailową: mademoiselleeve@wp.pl!

Proszę nie umieszczać analiz składu - w sieci istnieją specjalne narzędzia, które wykonają to za Ciebie, i za mnie.

Proszę o niereklamowanie się na moim blogu. Reklama w tym miejscu jest płatna oraz stosownie oznaczana, a każdy jej nieopłacony przejaw będzie skrupulatnie moderowany. Artykuły sponsorowane na moim blogu mają dokładne oznaczenia - jeżeli taka informacja nie znajduje się na końcu artykułu, produkty, testy kosmetyków, zdjęcia oraz opracowanie tekstu pochłonęły jedynie moje własne środki finansowe i niezbędny czas.

Proszę o jednocześnie zachowanie kultury osobistej, wszelkie przejawy agresji, braku ogłady i szacunku będą beznamiętnie przeze mnie usuwane.

Dziękuję za uwagę :)

Copyright © 2016 MademoiselleEve , Blogger