Podkłady prasowane mineralne z wielu powodów mogą okazać się lepszym wyborem od tradycyjnego, sypkiego pyłku, choć nie jest to regułą i wszystko zależy od techniki sprasowania produktu oraz substancji scalających pigmenty mineralne, bowiem kosmetyk może wprowadzać tak szybko w zachwyt, jak i zrażać do siebie za każdym razem, gdy zostaje zaaplikowany na skórę.
SŁOWEM WSTĘPU
Na właściwości podkładu prasowanego wpływ ma ogrom różnych czynników: metoda sprasowania, siła sprasowania, ilość pigmentów mineralnych oraz substancji scalających, a i tak nie wymieniłam wszystkich dostępnych możliwości. Ze względu na formułę, produkty prasowane zazwyczaj zawierają niezbędne emolienty, które zwiększają przyczepność podkładu, waloryzują jego krycie, poprawiają walory aplikacyjne oraz finalnie przedłużają trwałość. Ze względu na substancje okluzyjne, których brakuje w sypkich podkładach mineralnych (chociaż coraz częściej firmy produkujące kosmetyki mineralne otaczają pigmenty mineralne w estrach, najczęściej z jojoby), podkłady prasowane mogą okazać się lepszym wyborem dla osób, które walczą z przesuszeniem skóry i tradycyjne podkłady okazują się zbyt suche, agresywne, drażniące. To taka mediana między podkładami mineralnymi sypkimi, a kremowymi naturalnymi.
Zazwyczaj skład produktu analizuję na końcu recenzji, natomiast dzisiaj, postąpię przekornie i zrobię to na samym początku. Naturalne, mineralne podkłady prasowane można traktować jak produkty pielęgnacyjne. Jak najbardziej nie muszą one wymagać wcześniejszego przygotowania skóry - zawierają one związki, które na pewnych typach cery mogą okazać się w zupełności wystarczające.
INCI: MICA CI 77019, TITANIUM DIOXIDE CI 77891, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERYDE, ZINC OXIDE CI 77947, SERICA, MAGNESIUM STEARATE, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) SEED EXTRACT, SOY LECITHIN, ROSA CANINA FRUIT OIL, TOCOPHEROL OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, ALGAE EXTRACT, MELALEUCA ALTERNIFOLIA (TEA TREE) LEAF OIL, JOJOBA ESTERS. MAY CONTAIN: CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007.
Podkład Clare Blanc, oprócz składników tradycyjnych, takich jak mika oraz tlenki mineralne zapewniające krycie oraz kolor, zawiera dodatkowo emulgator kokosowy, który ułatwia jego równomierne rozprowadzanie i oczywiście zwiększa przyczepność (krycie), związek typowo przyczepny stearynian magnezu oraz typowe składniki wiążące tłuszczowe: witamina E, estry jojoba, lecytyna sojowa, olej z dzikiej róży oraz pestek winogron. Składnikiem pielęgnującym jest ekstrakt z alg oraz olejek eteryczny z drzewa herbacianego, który dodatkowo działa antybakteryjnie i pełni rolę naturalnego środka konserwującego.
Czy podkłady prasowane mogą powodować pogorszenie stanu skóry? Oczywiście, jak najbardziej. Jeśli Twoja skóra nie wymaga żadnej okluzji i bardzo negatywnie reaguje na emolienty, mimo że w pudrze prasowanym jest ich niewiele i służą głównie po to, aby poprawić walory aplikacyjne, mogą sprzyjać nasileniu trądziku, zwłaszcza zaskórnikowego.
KOCHAM, A CZASEM NIENAWIDZĘ...
Muszę przyznać, że z prasowanym podkładem marki Clare Blanc wiążą mnie trudne, ambiwalentne i zupełnie skrajne relacje, z ogromną trudnością dobieram słowa i staram się zlepiać je w miarę logiczną całość. Myślę, że natrafiłam na właśnie ten typ produktu, który albo się pokocha miłością bezwarunkową (i jak najbardziej może być to Twój ulubiony podkład mineralny), albo zupełnie znienawidzi, nie trafiając na odpowiednią grupę docelową.
Stan mojej skóry bywa chwiejny, dlatego też, podkład na mojej tłustej skórze potrafi prezentować się absolutnie perfekcyjnie i nieskazitelnie przez cały dzień, czyniąc niezaprzeczalne cuda z moją niedoskonałą skórą, a czasami, kompletnie bez żadnego schematu, i co nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, okropnie podkreśla po dość krótkim czasie każdą, nawet najmniejszą niedoskonałość, powodując dosłownie taki pogrom na mojej biednej skórze jak potężna Irma nad Florydą. Na jego niekorzyść przemawia również mizerna, zupełnie niesatysfakcjonująca trwałość.
Chciałabym móc napisać: tak, to jest to, odnalazłam swój idealny podkład mineralny. Ale niestety, nie zawsze tak jest - przy stosowaniu podkładu Clare Blanc czasami popadam w ogromny zachwyt, by następnego dnia przeżywać gorzkie rozczarowanie.
Stan mojej skóry bywa chwiejny, dlatego też, podkład na mojej tłustej skórze potrafi prezentować się absolutnie perfekcyjnie i nieskazitelnie przez cały dzień, czyniąc niezaprzeczalne cuda z moją niedoskonałą skórą, a czasami, kompletnie bez żadnego schematu, i co nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, okropnie podkreśla po dość krótkim czasie każdą, nawet najmniejszą niedoskonałość, powodując dosłownie taki pogrom na mojej biednej skórze jak potężna Irma nad Florydą. Na jego niekorzyść przemawia również mizerna, zupełnie niesatysfakcjonująca trwałość.
Chciałabym móc napisać: tak, to jest to, odnalazłam swój idealny podkład mineralny. Ale niestety, nie zawsze tak jest - przy stosowaniu podkładu Clare Blanc czasami popadam w ogromny zachwyt, by następnego dnia przeżywać gorzkie rozczarowanie.
Konsystencja podkładu prasowanego Clare Blanc jest dość specyficzna - nie jest jedwabiście delikatna, palec nie gładzi subtelnie powierzchni pudru, choć nie napotyka przy tym pewnej, nadmiernej suchości i oporu, sporo produktu zostaje na dłoni, nawet przy dyskretnym dotyku. Wersja prasowana jest niezwykle łagodną formułą, co zadowoli osoby, których skóra wysusza się i bardzo szybko odwadnia - mimo że powoduje u mnie delikatne podszczypywanie podczas aplikacji, jest niesamowicie komfortowa w noszeniu oraz co cieszy mnie najbardziej - sama w sobie nie generuje nadmiernego łojotoku i tym samym nie powoduje trądziku toksycznego objawiającego się zapaleniem mieszków włosowych oraz większą ilością zaskórników otwartych. Produkty prasowane bywają różne, ale Clare Blanc z pewnością nie jest typem pylistym, suchym, o słabym kryciu, wręcz napisać muszę, że jest bardzo dobrze (o ile nie za bardzo) przyczepny, ale bez wyczuwalnej kremowości: zarówno pędzel z włosiem syntetycznym, jak i sam opuszek palca zbiera znaczną ilość produktu, co w zupełności wyjaśnia, czemu podkład na mojej skórze zachowuje się w różny sposób oraz dlaczego tak szybko kończy się.
Z Clare Blanc pracuje się bardzo szybko i o ile aplikacja sypkich produktów mineralnych może wydawać się problematyczna, gdyż wymaga pewnych umiejętności i odpowiedniego przygotowania stanowiska pracy, o tyle w przypadku wersji prasowanej problemy z obsługą minerałów uchodzą w niepamięć, jest to zatem idealne rozwiązanie dla osób, które nie mają czasu, nie lubią i z pewnych przyczyn nie chcą obchodzić się z kosmetykami o konsystencji pudrowej: podkład nie pyli, nie brudzi ubrań i zapewnia średnie, zadowalające krycie już przy pierwszej warstwie, a kolejna, druga, w zupełności wystarcza, aby pokryć niedoskonałości, które znajdują się na skórze. Określiłabym je jako średnie-mocne, zdecydowanie pierwsza warstwa kryje mocniej niż 2-3 poziomy podkładu regulującego oferowanego przez Clare Blanc (pełną recenzję podkładu regulującego Clare Blanc znajdziesz tutaj>).
Wysoka przyczepność jest jednak problematyczna, choć w pewnych sytuacjach jest jak najbardziej korzystna (bardzo dobre krycie, ale i niska wydajność produktu, mocne chwytanie się skóry, większa tendencja do warzenia się, spływania, podkreślania niedoskonałości) - kosmetyk łapie się skóry wybitnie, nie sprawia to jednak kolejnych problemów z równomiernym roztarciem produktu, o ile baza jest sucha, wówczas przepięknie rozciera się, nawet niedbałe posunięcia pędzlem pozwalają na zniewalający efekt końcowy. I tutaj w zasadzie znajduje się kwintesencja dzisiejszej recenzji podkładu prasowanego Clare Blanc.
To jest dokładnie ten typ produktu, który wymaga subtelnie nawilżonej, zdrowej, zadbanej i wyleczonej skóry - cery, która ani nie eksploduje nadmiarem sebum, ale też nie jest typowo sucha (może podkreślać przesuszenia), skrajnie odwodniona. Jest znormalizowana, delikatnie mieszana, nie sprawia w zasadzie problemów pielęgnacyjnych i skarży się na wysuszające działanie sypkich minerałów, ale, i jest to kwestia kluczowa, na co chcę zwrócić szczególną uwagę - wysusza się, ale nie jest przy tym pobudzony nadmierny łojotok, więc pomimo pewnych ograniczeń - nadal podkład prasowany Clare Blanc może sprawdzić się na wielu typach i rodzajach skóry. Jeśli możesz w taki sposób opisać swój typ skóry, to właśnie znalazłeś swój idealny podkład mineralny.
Podkład Clare Blanc prezentuje się absolutnie fantastycznie tuż po nałożeniu. Nie podkreśla wyzywająco suchych skórek (ale miej na uwadze, że każdy produkt o takiej formule, choćby delikatnie, zawsze będzie to robił), zmian zapalnych (choć po kilku godzinach może z nich delikatnie schodzić), nie wchodzi w pory, przepięknie, równomiernie okala skórę równomierną, kryjącą woalką. Wykończenie jest zdrowo satynowo-matowe (ale bardziej w stronę matu), takie, w którym skóra prezentuje się młodo, świeżo, nie ma nadmiernego, niezdrowego blasku. Jestem autentycznie zachwycona.
Powyższe zdjęcia zostały wykonane w surowym, bardzo niekorzystnym oświetleniu - można zobaczyć, że podkład bardzo dobrze przylega do skóry. Pomimo pojawiających się niedoskonałości - wcale nadmiernie ich nie podkreśla. Nie wchodzi w załamania, zmarszczki, bruzdy, blizny.
Właśnie ze względu na swoją doskonałą przyczepność, podkład negatywnie reaguje na konsystencje mokre. Nie jest to kosmetyk, który nadaje się do ponownego nakładania w ciągu dnia, ani tym bardziej matowienia podkładów mokrych (przylepia się, warzy, tworzy smugi, plamy, ściera się, podkreśla pory, załamania). Nie sprawdza się również aplikowany na mokre i tłuste bazy, z tego prostego względu, niekorzystnie zachowuje się na skórze typowo tłustej oraz wymagającej mocnego zabezpieczenia przed aplikacją kosmetyków mineralnych. Nie współpracuje również dobrze z pędzlami syntetycznymi o zbitym, gęstym włosiu, zalecam do jego stosowania pędzle elastyczne, o mniejszej ilości włosia - Lily Lolo baby kabuki, czy pędzle marki Clare Blanc, które doskonale współpracują z oferowanymi produktami.
Ogromną rolę odgrywa właściwe przygotowanie skóry. Wersja prasowana nie lubi baz ani zbyt suchych (staje się mniej kryją, bardziej pylista i nieco gorzej się rozciera oraz podkreśla przesuszone miejsca na twarzy), ani jeszcze bardziej mokrych, tłustych (podkład przylepia się, źle się rozprowadza, tworzy zacieki, plamy, podkreśla każde załamanie, pory). Historia podkładu Clare Blanc złudnie przypomina mi sytuację z formułą Pixie Cosmetics Minerals Love Botanicals (pełną recenzję podkładu znajdziesz tutaj>), który na mojej cerze zachowuje się najlepiej aplikowany właśnie od razu na skórę, bez żadnych baz, kremów i pudrów matujących, które dodatkowo wysuszają skórę i prowokują ją do nadmiernej aktywności gruczołowej. Rożnica między nimi jest jednak taka, że Pixie MLB genialnie sprawdza się w okresach, gdy moja cera podąża w kierunku skóry tłustej, zaś formuła prasowana Clare Blanc: typowo suchej. Formuła nie jest wymagająca w stosowanych akcesoriach, choć woli pędzle o włosiu mniej zbitym, bardziej elastycznym, wówczas podkład rozciera się łatwiej i starcza na o wiele dłużej.
Kosmetyki zaaplikowane na podkład, o ile prawidłowo i ładnie osiądzie na skórze, co tu dużo pisać: prezentują się pięknie. Nie ma żadnych dziwnych, oryginalnych sytuacji, konsystencje pudrowe, mineralne oraz sprasowane bajecznie otulają cerę - nie wchodzą w pory, nie podkreślają suchych skórek, nie rozwarstwiają się, mika, nawet błyszcząca, tworzy jednolitą taflę.
Sytuacja zmienia się, gdy podkład zaczyna się rozwarstwiać i nie współpracuje ze skórą, ale jest to do przewidzenia: jeśli podkład wygląda kiepsko, to równie nędznie prezentują się nawet najbardziej ulubione kosmetyki do makijażu.
![]() |
| Światło dzienne surowe. Od lewej: skóra bez makijażu, cera po nałożeniu pierwszej warstwy podkładu prasowanego Clare Blanc |
Wysoka przyczepność jest jednak problematyczna, choć w pewnych sytuacjach jest jak najbardziej korzystna (bardzo dobre krycie, ale i niska wydajność produktu, mocne chwytanie się skóry, większa tendencja do warzenia się, spływania, podkreślania niedoskonałości) - kosmetyk łapie się skóry wybitnie, nie sprawia to jednak kolejnych problemów z równomiernym roztarciem produktu, o ile baza jest sucha, wówczas przepięknie rozciera się, nawet niedbałe posunięcia pędzlem pozwalają na zniewalający efekt końcowy. I tutaj w zasadzie znajduje się kwintesencja dzisiejszej recenzji podkładu prasowanego Clare Blanc.
To jest dokładnie ten typ produktu, który wymaga subtelnie nawilżonej, zdrowej, zadbanej i wyleczonej skóry - cery, która ani nie eksploduje nadmiarem sebum, ale też nie jest typowo sucha (może podkreślać przesuszenia), skrajnie odwodniona. Jest znormalizowana, delikatnie mieszana, nie sprawia w zasadzie problemów pielęgnacyjnych i skarży się na wysuszające działanie sypkich minerałów, ale, i jest to kwestia kluczowa, na co chcę zwrócić szczególną uwagę - wysusza się, ale nie jest przy tym pobudzony nadmierny łojotok, więc pomimo pewnych ograniczeń - nadal podkład prasowany Clare Blanc może sprawdzić się na wielu typach i rodzajach skóry. Jeśli możesz w taki sposób opisać swój typ skóry, to właśnie znalazłeś swój idealny podkład mineralny.
Podkład Clare Blanc prezentuje się absolutnie fantastycznie tuż po nałożeniu. Nie podkreśla wyzywająco suchych skórek (ale miej na uwadze, że każdy produkt o takiej formule, choćby delikatnie, zawsze będzie to robił), zmian zapalnych (choć po kilku godzinach może z nich delikatnie schodzić), nie wchodzi w pory, przepięknie, równomiernie okala skórę równomierną, kryjącą woalką. Wykończenie jest zdrowo satynowo-matowe (ale bardziej w stronę matu), takie, w którym skóra prezentuje się młodo, świeżo, nie ma nadmiernego, niezdrowego blasku. Jestem autentycznie zachwycona.
![]() |
| Światło dzienne surowe. Od lewej: pierwsza warstwa podkładu prasowanego Clare Blanc, dalej: cera po nałożeniu drugiej warstwy |
Powyższe zdjęcia zostały wykonane w surowym, bardzo niekorzystnym oświetleniu - można zobaczyć, że podkład bardzo dobrze przylega do skóry. Pomimo pojawiających się niedoskonałości - wcale nadmiernie ich nie podkreśla. Nie wchodzi w załamania, zmarszczki, bruzdy, blizny.
Właśnie ze względu na swoją doskonałą przyczepność, podkład negatywnie reaguje na konsystencje mokre. Nie jest to kosmetyk, który nadaje się do ponownego nakładania w ciągu dnia, ani tym bardziej matowienia podkładów mokrych (przylepia się, warzy, tworzy smugi, plamy, ściera się, podkreśla pory, załamania). Nie sprawdza się również aplikowany na mokre i tłuste bazy, z tego prostego względu, niekorzystnie zachowuje się na skórze typowo tłustej oraz wymagającej mocnego zabezpieczenia przed aplikacją kosmetyków mineralnych. Nie współpracuje również dobrze z pędzlami syntetycznymi o zbitym, gęstym włosiu, zalecam do jego stosowania pędzle elastyczne, o mniejszej ilości włosia - Lily Lolo baby kabuki, czy pędzle marki Clare Blanc, które doskonale współpracują z oferowanymi produktami.
Ogromną rolę odgrywa właściwe przygotowanie skóry. Wersja prasowana nie lubi baz ani zbyt suchych (staje się mniej kryją, bardziej pylista i nieco gorzej się rozciera oraz podkreśla przesuszone miejsca na twarzy), ani jeszcze bardziej mokrych, tłustych (podkład przylepia się, źle się rozprowadza, tworzy zacieki, plamy, podkreśla każde załamanie, pory). Historia podkładu Clare Blanc złudnie przypomina mi sytuację z formułą Pixie Cosmetics Minerals Love Botanicals (pełną recenzję podkładu znajdziesz tutaj>), który na mojej cerze zachowuje się najlepiej aplikowany właśnie od razu na skórę, bez żadnych baz, kremów i pudrów matujących, które dodatkowo wysuszają skórę i prowokują ją do nadmiernej aktywności gruczołowej. Rożnica między nimi jest jednak taka, że Pixie MLB genialnie sprawdza się w okresach, gdy moja cera podąża w kierunku skóry tłustej, zaś formuła prasowana Clare Blanc: typowo suchej. Formuła nie jest wymagająca w stosowanych akcesoriach, choć woli pędzle o włosiu mniej zbitym, bardziej elastycznym, wówczas podkład rozciera się łatwiej i starcza na o wiele dłużej.
Kosmetyki zaaplikowane na podkład, o ile prawidłowo i ładnie osiądzie na skórze, co tu dużo pisać: prezentują się pięknie. Nie ma żadnych dziwnych, oryginalnych sytuacji, konsystencje pudrowe, mineralne oraz sprasowane bajecznie otulają cerę - nie wchodzą w pory, nie podkreślają suchych skórek, nie rozwarstwiają się, mika, nawet błyszcząca, tworzy jednolitą taflę.
Sytuacja zmienia się, gdy podkład zaczyna się rozwarstwiać i nie współpracuje ze skórą, ale jest to do przewidzenia: jeśli podkład wygląda kiepsko, to równie nędznie prezentują się nawet najbardziej ulubione kosmetyki do makijażu.
KOMPAKTOWY I PORĘCZNY, ALE CZY TO WYSTARCZY?
Na pewno ogromną zaletą produktu Clare Blanc jest jego kompaktowość. Ponadto, opakowanie jest porządnie wykonane oraz zawiera niezniekształcające lusterko. Mimo tego, w moim odczuciu, nie jest to kosmetyk, który sprawdza się w ponownej reaplikacji, pomijając już sam fakt, że brzydzi mnie aplikacja pudru na spocony, przechodzony makijaż po kilku godzinach. Kosmetyk brzydko osiada na skórze, tworzy plamy, zacieki, wyjątkowo niekorzystnie osiada w porach. Osobiście nie tykam makijażu po kilku godzinach i jeśli już - ograniczam się do domowych bibułek matujących, wykonanych z papieru śniadaniowego.
Jeśli czytasz uważnie moje recenzje produktów mineralnych, wiesz, że nie wymagam od podkładów mineralnych zniewalającego krycia i powalającego efektu tuż po ich nałożeniu, ale domagam się dobrej trwałości oraz równomiernego, stopniowego i zdrowego schodzenia produktu ze skóry. Jeśli decyduję się na wykonanie makijażu (a wiąże się to z zastosowaniem większej ilości kosmetyków w mojej pielęgnacji), chcę osiągnąć trwały, może transparentny, ale estetyczny efekt kryjący (nawet subtelnie) przez cały dzień. I tutaj mam pewien problem z podkładem Clare Blanc.
![]() |
| Podkład Clare Blanc prasowany po 12 godzinach noszenia, bez poprawek, bez odsączania sebum, bez pudrów matujących. |
Aż nagle, po tygodniu, a nawet następnego dnia i przez kolejne 10, mimo stosowania tych samych produktów pielęgnacyjnych, makijażowych, bez dużych zmian w mojej pielęgnacji: rozgrywa się dramat. Wystarczy, że moja skóra minimalnie bardziej zacznie się przetłuszczać, wystarczy za lekka konsystencja produktu, która podsuszy moją cerę, klimatyzacja, nieco cieplejszy klimat, nie ten cykl miesiączkowy i wszystkie moje zachwyty nad podkładem marki Clare Blanc diabli biorą. Nie ma trwałości, nie ma naturalnego efektu, nie ma krycia. Jest bożonarodzeniowy sernik pieczony na parze. Podkład niemiłosiernie warzy się, spływa, podkreśla przeokrutnie pory oraz każdą krostkę i zmianę jaka pojawia się na twarzy. Mam dobre 10 lat więcej. Nie grzeszy również trwałością, w niekorzystnych warunkach już po niecałej godzinie nie mogę znieść jego widoku.
Patową sytuację nieco ratuje właściwa baza - w moim przypadku primery glinkowe (Clay Delights Pixie Cosmetics pełna recenzja> / Puder Neutral primer glinkowy Annabelle Minerals pełna recenzja>) skutecznie przygotowują skórę na przyjęcie podkładu prasowanego, chociaż nie zapewniają wybitnej trwałości podkładowi, jeśli moja skóra nagle ma ochotę trochę się poprzetłuszczać.
Myślę, że to świetny podkład dla skóry dojrzałej, która z założenia nie jest aż tak chwiejna jak młoda cera, która jednak jest bardziej aktywna pod wpływem wydzielania sebum i ma większe skłonności do łojotoku (choć niekoniecznie tak bywa).
EKONOMICZNIE? NIEKONIECZNIE.
Dobrą stroną z całą pewnością nie jest wydajność kosmetyku Clare Blanc. Raz, że zastosowanie niewłaściwego pędzla o zbyt zbitym włosiu może go rozpylić w przeciągu dwóch tygodni, to nawet przy właściwym akcesorium i oszczędnym stosowaniu, ale takim, aby zapewnić sobie wyrównanie kolorytu, wystarczy na maksymalnie 10 tygodni. Jest to jednak typowe dla produktów prasowanych - mimo że mają sporą gramaturę, są mniej wydajne od kosmetyków sypkich.
Kolejną łyżką dziegciu do połknięcia i przetrawienia jest jego wysoka cena: 129.90 zł /opakowanie (11g). I tutaj świetną opcją byłoby wprowadzenie wkładów refillowych.
Gdyby podkład za każdym razem czynił takie cuda, jakie możesz zobaczyć w dzisiejszej recenzji, prawdopodobnie, pomimo jego słabej wydajności i wysokiej, jak na produkt mineralny, ceny, zdecydowałabym się na ponowne, pełnowymiarowe opakowanie, zwłaszcza, że nie wykonuję na sobie makijażu codziennie. Jeśli tylko trafiasz w grupę docelową - myślę, że warto spróbować, to jeden z najlepszych podkładów prasowanych mineralnych, jaki wpadł mi ostatnio w ręce.
Pewnym minusem może być uboższa dostępność kolorystyczna, i dotyczy to zwłaszcza kolorów jasnych i żółtych (powyżej zamieściłam pełną gamę dostępną w wersji sypkiej). Z tego powodu wybrałam dla siebie odcień Warm 520, który bardzo dobrze dopasowuje się do mojej karnacji, zresztą gama kolorystyczna marki Clare Blanc jest wyjątkowo udana i myślę, że absolutnie każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Warto mieć na uwadze, iż kolory sprasowane są o pół tonu ciemniejsze od gamy kolorystycznej klasycznej, sypkiej.
Polecam: skóra mieszana, znormalizowana, nieprzetłuszczająca się, rogowaciejąca ale bez łojotoku, delikatnie odwodniona, młoda, cera dojrzała w kierunku suchym/ lub nieznacznie przetłuszczająca się.
Odradzam: skóra typowo tłusta, łojotokowa, odwodniona z tendencją do nadmiernego łojotoku.
Trwałość: 24 M po otwarciu.
ARTYKUŁ NIE JEST SPONSOROWANY.
Pozdrawiam serdecznie,
Ewa






